Aleksander Matejko - Wspomnienia


POLSKOŚĆ/ZAGRANICA

____________________________________________________________



Zawsze mialem klopoty z ludzmi doskonalymi, majacymi mir wsrod innych glownie dzieki umiejetnosci zjednywania sobie otoczenia wystawiajac latwo laurki, chwalac nieustannie cudze walory, przypominajac przy lada okazji przeszle sukcesy, a jednoczesnie zachecajac otoczenie do swiadczenia tego samego w stosunku do siebie. Oczywiscie, kazdy autentyczny sukces zasluguje na zanotowanie i przekazanie swiadectwa innym, ale z drugiej strony grozi opanowanie calej sceny przez grupki osob sobie nawzajem schlebiajacych i lekcewazacych wszystkich innych. W takiej sytuacji latwo po prostu zamazac dorobek tych, ktorzy zasluzyli się w inny sposob anizeli uczestnicy danego grona wzajemnej adoracji. Na przyklad byla ostatnio w naszym uniwersytecie edmontonskim uroczystosc na czesc zasluzonego profesora Edwarda Możejki przechodzacego na emeryture, ale nikt z miejscowych wladz polonijnych nie wystapil na temat jego niewatpliwych zaslug jako prezesa miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej funkcjonujacego od wielu lat. A przeciez kultywowanie rodzimej kultury to wrecz podstawowa przeslanka miejscowego zaistnienia naszej Polonii. Mozna dekorowac się nawzajem przez dziesiatki lat, ale to bynajmniej nie zapewni na dluga mete samoswiadomosci patriotycznej, ktora ma znaczna szanse wlasnie w miejscowym uniwersytecie, gdzie zreszta sa miedzy innymi kursy wlasnie jezyka polskiego, polskiej kultury i historii. Tak samo nie widac uznania w stosunku do tych, ktorzy podtrzymuja polskie stale programy radiowe, albo nawet maja ambicje telewizyjne. Sprowadzanie polskosci li tylko do uroczystosci rocznicowych jest chyba po prostu bledem i krotkowzrocznoscia, zwlaszcza ze Polska jest coraz bardziej znana, a nawet podziwiana, miedzy innymi dzieki wzglednie szybkiemu rozwojowi gospodarczemu, ktory zwabia zagranicznych inwestorow. Wcale juz dzis nie potrzeba nieustannie przypominac, ze istnieje takie cos jak Polska i Polacy, ale trzeba przede wszystkim szanowac to, co w polskosci jest wiecej warte niz picie rodzimych trunkow i pseudoszlachecka buta. Obawiam się bardzo kultu pozorow zamiast zapoznania autentycznych wartosci, gdyz latwiej jest cos udawac, anizeli systematycznie rozwijac się i zachecac do tego samego otoczenie.

Kazdego z nas neci miec modne meble, powodzenie u plci odmiennej oraz jakas liczbe ludzi nam schlebiajacych z roznych powodow, ale przed tym trzeba bronic się przed mialka samoidentyfikacja. Ale z tego niestety malo kto zdaje sobie w pelni sprawe, gdy nawet tradycyjny kult religijny staje się czyms li tylko powierzchownym, gdyz spora czesc wiernych co innego mowi, a co innego robi na codzien. Wraz z upowszechnieniem wyzszego wyksztalcenia proces wynarodowienia wsrod Polonii zagranicznej jest coraz szybszy i skuteczniejszy. Trzeba wiec ratowac przede wszystkim to, co jest autentycznie cenne, a nie ciagle cos udawac, melancholijnie wspominac i patrotycznie wzdychac. Im bardziej Polska bedzie rosla w sile, tym stanie się coraz atrakcyjniejsza dla cudzozmiecow, co zreszta juz obecnie jest widoczne. Dopoki nie przeszedlem na emeryture zapraszalem miejscowych prezesow polonijnych aby wystapili przed mlodzieza uczona przeze mnie - oczywiscie jesli wykladany przedmiot uzasadnial takie wystapienie. Ale Ukraincy zrobili duzo wiecej tworzac wlasnie w ramach uniwersytetu Instytut Studiow Ukrainskich, co dobrze swiadczy o preznosci miejscowego srodowiska ukrainskiego. Jakies trudno zrozumiale uprzedzenie do polskich profesorow ze strony rodakow tutaj negatywnie zadzialalo. A przeciez ambicje mlodziezy w zakresie studiow wyzszych staly się niemal powszechne i oczykiwaloby się checi wsrod rodakow do traktowania polskich profesorow jako sprzymierzencow, a nie pseudo-konkurentow.



Spis treści