
DYSKUSJA OTWARTA?

Skad bierze się zapiekla nienawisc? Niepokoja mnie w Internecie wypowiedzi wprost dyszace jakims jadem, a co gorzej nieraz ukryte za pseudonimami, a wiec pozbawione jakiejkolwiek odpowiedzialnosci. Oczywiscie, wszedzie jest pewna liczba ludzi majacych zachwiana rownowage psychiczna i szczegolnie dla nich wypowiadanie się z ukrycia jest wyjatkowa wprost okazja dla jatrzenia bedacego ich potrzeba wewnetrzna. W dodatku tacy ludzie sa w nieustannym poszukiwaniu jakiegos wroga lub glupola. W pierwszym przypadku chodzi o znecanie się bezpiecznie z za wegla, a w drugim przypadku chodzi o epatowanie innych swym hurra-patriotyzmem, fanatyzmem religijnym, rzekoma super-poprawnoscia ideowa, a wogole swa bezwzgledna wyzszoscia.
Dla takich ludzi nie istnieje trzezwa dyskusja polegajaca na wspolnym poszukiwaniu prawdy. Oni wylacznie szukaja poklasku, a jesli ktos na to nie idzie, to jest co najmniej podejrzany religijnie lub patriotycznie, jesli juz nie jest zwyklym lotrem, bo osmiela się obstawac przy swoim a nie nieustannie potakiwac krzykaczom. W jaki sposob zapewnic, abysmy uprawiali autentyczna dyskusje oparta na zalozeniu, ze uczestnicy szanuja się nawzajem i nie chodzi im li tylko zdemaskowanie ludzi jakoby niedostatecznie patriotycznych, religijnych, pompatycznych, a wiec wszystkich, ktorzy wydaja się byc nie nasi? Komuna juz na szczescie przeminela ale ciagle jeszcze modne jest w niektorych sferach tropienie nieprawomyslnych, to znaczy takich, ktorzy maja odwagenie zgadzac się z przedmowca, domagac się rzeczowych argumentow, miec watpliwosci i co gorzej wyluszczac je publicznie.
Czasy komuny wspominam ze wstretem przede wszystkim dlatego, ze wymagano konformizmu w stosunku do oficjalnych wartosci. Dziwi mnie przeto, ze ten klimat typowy dla komuny wydaje się ciagle jeszcze byc podtrzymywany przez hurra patriotow i hurra-chrzescijan, ktorym chodzi nie o przekonanie do czegos, ale po prostu o wymuszenie na innych aby co najmniej udawali, ze zgadzaja się z tym a tym, albo aby chocby przycupneli cichutko w kacie pozostawili pelne pole krzykaczom poprawnym ideologicznie.
Uwazam, ze nawet powinnismy spierac się i wszystko moze byc przedmiotem debaty otwartej, nawet Konstytucja 3-ciego Maja, ale bez obelg i pokrzykiwan. Powinnismy zakladac zawsze dobra wole, nawet jesli jej nie ma. Dla mnie bylo szczegolnie pokrzepiajace postepowanie mojego akademickiego mistrza, Stanislawa Ossowskiego, ktorego kazdy wyklad bezposrednio przed zawieszeniem go na przelomie lat czterdziestych i piecdziesiatych (kiedy to wielu pozniejszych antykomunistow bilo czolobitne uklony przed Stalinem i jego polskimi uczniami), byl apelem o zdrowy rozsadek i poszukiwaniprawdy.
Wszelka nagonka na inaczej-myslacych jest grzechem przeciw prawdzie i dobrym manierom, a bez obu tych ostatnich nie ma ani prawdziwej wolnosci, ani postepu.