
JEST O. K.?

Wszystko jest O. K. Bo nawet jesli nie jest, to trzeba pokornie zgodzic się z tym co jest nam dane. Oczywiscie, nikt, a tym bardziej Bog, nie oczekuje od nas bezradnego poddania sie, rezygnacji z jakiejkolwiek wlasnej inicjatywy, zdania się na innych. Ale w ostatecznej instancji trzeba pokornie przyjmowac co jest nam dane i nie zrzedzic, nieustannie domagac się lepszego bytu, roscic sobie prawo do wyjatkowosci, patrzyc zazdrosnie na bliznich ze jakoby maja lepiej od nas, nieustannie wyliczac nasze zaslugi, plakac ze nie dostalo się takiego lub innego orderu (warto wspomniec, ze w tym wzgledzie rzad warszawski jest znacznie skapszy dla emigrantow anizeli byl rzad londynski), wyrazow wdziecznosci, niemal pomnika. "Kto się wywyzsza bedzie ponizony..."
Zabawne jest, jak ludzie nieraz chwytaja się kazdej okazji, zeby siebie przypomnic, uzyskac wzmianke w jakims waznym przemowieniu, zostac zacytowany. Nieustanna pogon za uswietnieniem , wrecz placz ukryty lub otwarty ze ktos nas pominal, to swiadczy nie tylko o naszej osobistej proznosci, ale takze o braku zaufania do Boga, ktory przeciez wszystko widzi, wie dobrze o naszych zaslugach i wystepkach, notuje nas i nasza cala przeszlosc, a co wiecej wie co stanie się z nami w przyszlosci. To jest jedna z najwiekszych tajemnic naszego ludzkiego istnienia: jak to jest ze Bog wie wszystko w tyl i wprzod a jednoczesnie posiadamy wolna wole i sami niewiele mozemy przewidziec.
Wolno nam nie tylko chciec, ale i nawet zabiegac o realizacje naszych chcen. Ale jednoczesnie nie wolno nam zejsc z drogi prawdy i cnoty . W czasach obecnych jestesmy w szczegolnie trudnej sytuacji, bo przeciez caly system spoleczno-gospodarczy jest dawkowaniem co najmniej zludzenia szczescia zwiazanego z kupowaniem roznych bardziej lub mniej niepotrzebnych przedmiotow, podrozowania dla uciechy, ubawu po pachy az do przesycenia. Im wygodniej urzadzimy się w zyciu (nie koniecznie wlasnym kosztem) tym rzekomo jestesmy bardziej zaradni, zwyciescy, warci nasladowania, spijania przez innych madrosci z naszych ust. Im bardziej mamy poprzewracane w glowie i skutecznie wmawiamy w innych nasza domniemana doskonalosc, tym bardziej jestesmy na spoleczno-gospodarczo-polityczno-towarzyskim swieczniku.
Skromnosc pozornie nie poplaca zwlaszcza, gdy chodzi o uzyskanie korzystnej posady, zablysniecie w gronie ludzi nie znajacych nas, wykazanie się w stosunku do przelozonych, a nawet osiagniecie poklasku w gronie kolezenskim. Mamy rzekomo przepychac się lokciami przez zycie, swiecic swa sławą bedaca produktem naszej wlasnej manipulacji, ubiegac innych (ale tak, aby oni tego nie zauwazali. jak robimy lokciami), uprawiac kult sily i chytrosci, nie dac nikomu wyprzedzic się w stosunku do nas, kunsztownie utracac naszych konkurentow tak, aby oni o tym nawet nie wiedzieli, byc slodcy na wierzchu a rozdawac kuksance skrycie, urzadzac się cudzym kosztem gdzie i ile się to da zrobic.
Zawsze w historii ludzkosci zachodzila razaca sprzecznosc miedzy naszym wymiarem ziemskim i wymiarem transcedentalnym. Pytanie jak przezylismy nasza doczesnosc nigdy nas nie opusci, ale trzeba rzec tez ze nigdy w historii pokusa dobrego zycia nie byla az tak masowa. Nasza gospodarka opiera się na zalozeniu ze kazdy chce i moze kupic wiele. Co wiecej, im biedniejsci sa kupujacy tym gorzej dla rozwoju gospodarczego i dlatego jest ogromny nacisk na jak najwieksze rozszerzenie grona kupujacych. Komunizm sowiecki przegral miedzy innymi dlatego, ze odkladal w nieskonczonosc zaspojenie ludzkich potrzeb, a wogole niemal wykluczal necace uciechy jak na przyklad komputeryzacje w skali nie militarnej ale rozrywkowej i towarzyskiej. Wczasy byly subsydiowane ale tylko w Polsce nabraly charakteru masowego bo wszedzie gdzie indziej ograniczono je do stosunkowo waskiego grona pupilkow systemu. Rynek zbytu ograniczano jak tylko dalo się i traktowano go jako strate czasu i srodkow a nie jak naped gospodarki. Skutki tego wszystkiego byly wiadome, a mianowicie zgubne dla komunizmu sowieckiego. Obecnie komunizm chinski stara się uniknac tego bledu ale on tez ma swoje nierozwiazalne sprzecznosci.
Jednakze i nasz system chwieje się od czasu do czasu, produkujac masowe, nierealne oczekiwania, zachecajac do zgubnej rywalizacji. Zlodzieje i bandyci rywalizuja z ludzmi jako tako uczciwymi, a przy tym osadzenie ich w wiezieniu bardzo wiele kosztuje. Mlode pokolenia maja coraz wieksza trudnosc znalezienia pracy zarobkowej jako tako odpowiadajacej ich aspiracjom. Nie trzeba tragizowac, ale nasz system tez od czas do czasu chwieje się w posadach, gdyz argumenty zrodzone z natury tego systemu uzasadniaja miedzy innymi tak rozlegle roszczenia, ze na daleka skale po prostu nie mozna im podolac.