Aleksander Matejko - Wspomnienia


DOBREM ZA ZŁO

____________________________________________________________



Istnieje sporo nieporozumien co do tego, czym wlasciwie jest lojalnosc. Jesli na przyklad ktos daje ci list do przekazania za granica, a ty nie podasz celnikowi, ze taki list ze soba przewozisz, mozesz wyladowac w wiezieniu, jesli w tym liscie byly narkotyki lub inny wysoko karalny szmugiel. Ludzie nieraz wykorzystuja innych wlasnie na lojalnosc: na przyklad zona robi wszystko co maz sobie zyczy i dzieli z nim - zgodnie z jego zyczeniem - odpowiedzialnosc za to co nabroil.

Kazda przyjazn ma swoje granice, ktorych przekroczenie moze drogo kosztowac i trzeba z tego zdawac sobie sprawe. Musimy miec zawsze baczenie na to, jak dalece angazujemy sie, czy nam to rzeczywiscie odpowiada, jak dalece chcemy i mozemy isc komus na reke. Sa takze i ludzie, ktorzy wogole nie chca zadnej lojalnosci wobec innych, ale ci bardzo na tym traca jako odludki, nieuzytki, samoluby, nieuspolecznieni, niepatriotyczni, niekolezenscy, itd.

Trzeba byc w zyciu na tak-tak, nie-nie: nie przejmowac cudzych obowiazkow bez glebszego uzasadnienia, ale tez nie uciekac od wszelkiego zaangazowania w stosunku do innych, mowic nie za duzo i nie za malo, udzielac się spolecznie ale nie pozwolic obciazyc się jak juczny wielblad. Innym w zasadzie wierzyc, ale miec się na bacznosci i zawsze zachowac wlasne zdanie nie koniecznie je uzewnetrzniajac. Lubic ludzi, ale z umiarem i wybiorczo, sluchac innych ale nie koniecznie im potakiwac, isc na wspolprace ale nie dac się wykorzystac ponad miare, nie gadac byle czego byle komu, zachowac powsciagliwosc, ale nie byc sztywny i ponuro-odlegly, potakiwac innym w sensie przyjaznego wychodzenia im na przeciw, ale nie zgadzac ze wszystkim co mowia.

Istnieje zawsze realna obawa, ze w naszej lojalnosci pojdziemy zbyt daleko i zaplaczemy się w zobowiazania niekorzystne dla nas albo wprost niebezpieczne. Sa przeciez liczni tacy, ktorzy zeruja na cudzej naiwnosci i gotowi sa uraczyc się naszym kosztem zwlaszcza gdy wyczuja, ze jestesmi bardziej naiwni od nich. Nieraz ludzie probuja nas wyprobowac czy da się im nabic nas w butelke, przerzucic na nas swoj wlasny ciezar, kupic nas komplementami, przedstawic się lepiej niz w rzeczywistosci i wprowadzic nas w blad, zaskoczyc niespodziewanie, wrobic nas w zly interes, naduzyc naszej poczciwosci i naiwnosci, wystawic nas na dudka, uwiklac nas w jakas pulapke, zaszkodzic nam wystawiajac zle ale niezasluzone swiadectwo (samemu mi się to przydarzylo w roli ochotnika kanadyjskiego w wolnej Polsce i bylo bolesnym bo niespodziewanym uderzeniem).

Ludzie nieraz popadaja w skrajnosci: sa zbyt latwowierni lub zbyt ostrozni czy wrecz podejrzliwi, wychwalaja kogos pod niebiosa aby niedlugo potem go/ja bezwzglednie potepic, ulegaja zbyt latwo skrajnym nastrojom, przesadzaja w swych sadach o innych, nazbyt uogolniaja swoje dobre lub zle doswiadczenia. To wszystko laczy się z wiekszym lub mniejszym niezrownowazeniem emocjonalnym: nie mozemy oczekiwac od innych ani zbyt duzo ani zbyt malo, a takze nie powinnismy uogolniac zbyt pochopnie czy inni sa dobrzy czy zli. Pozostaje po prostu obserwowac innych akuratnie, dawac im kredyt zaufania, baczac czy na niego rzeczywiscie zasluguja, nie oczekiwac od nikogo ani zbyt duzo ani zbyt malo.

Czy takie podejscie grozi wyrachowaniem? Tak, jesli doktrynalnie nie mamy pozytywnego nastawienia do innych. Jako chrzescijanie jestesmy wrecz zobowiazani byc dobrze nastawieni do bliznich, pozbyc się malostkowosci, wychodzic ludziom na przeciw. Ale to nie jest bynajmniej tozsame z naiwnoscia, czy tez bezkrytycznym zachwytem. Prawda, ze mamy obowiazek dawac jak nalepszy przyklad nie oczekujac wzajemnosci. Zasada: "daje abys dal" w sensie chrzescijanskim oznacza nie rownowartosciowa wymiane swiadczen ale dobry przyklad zachecajacy do nasladownictwa bezinteresownego. Jest faktem, ze ludzie nienawisc odwzajemniaja nienawiscia, falsz falszem, ale tez milosierdzie milosierdziem. Jest prawda tez , ze bardzo trudno nieraz nam odwzajemnic się dobrem za zlo, ale wlasnie tego wymaga od nas swiatopoglad chrzescijanski. Ja sam rowniez juz przebolalem krzywde wyrzadzoną mi za niby powazna polska instytucje, gdzie pracowalem ochotniczo z fatalnym dla mnie rezultatem.

Spis treści