Aleksander Matejko - Wspomnienia


PORZĄDEK

____________________________________________________________



Wielu z nas narzeka, ze maja trudnosci z zorganizowaniem się: trudno im cos zaczac lub tym bardziej skonczyc, uwaga jest ciagle rozproszona, uporzadkowanie rozrzuconych rzeczy wydaje się zadaniem niebotycznym, latwo wystepuje wprost roztkliwianie się nad samym soba i uciekanie się do wielu uzasadnien dlaczego wlasnie to, a nie inne musi miec pierwszenstwo, bo jest w gruncie rzeczy przyjemniejsze. Im bardziej chaotyczny jest uklad w ktorym funkcjonujemy, tym bardziej mozemy siebie samych usprawiedliwic, ze to w gruncie rzeczy nie my jestesmi winni, ale okolicznosci nas wrecz przymuszaja.

Nieraz wprost rozmywa się granica naszej odpowiedzialnosci: rzekomo los nas nieuchronnie pcha w okreslonym kierunku i nie mamy zadnego wyjscia jak tylko isc w to lub inne. Oczywiscie w tym wszystkim jest coraz trudniej oddzielic zewnetrzna determinacje od determinacji wewnetrznej: pijakowi nie potrzeba wiele, aby siegnac po kieliszek bo on/ona przeciez rzekomo musi wzmocnic się odpowiednio na dalsza droge zycia. Z reguly jestesmy bardzo pomyslowi w tym, aby siebie samych przekonac do tego, co jest dla nas wygodne w danych okolicznosciach. Tak samo jest z usprawiedliwianiem się z niezrobienia tego co nam wydaje się niewygodne.

Sztuka organizacyjna polega w bardzo znacznej mierze na ksztaltowaniu takich okolicznosci, ktore nie tylko warunkowalyby postepowanie pracownikow wedlug okreslonego schematu, ale jeszcze w dodatku dawaly pracownikom wiarygodne samousprawiedliwienie dlaczego maja postapic tak. Samo mnozenie i wzmacnianie bodzcow negatywnych byloby niepotrzebnym komplikowaniem sprawy, gdyz ludzie z reguly chetnie ida na ugode z samymi soba, gdy to jest jako tako korzystne, bezpieczne, bezkonfliktowe, ulatwiajace zycie.

Oczywiscie, bywaja ludzie chcacy za wszelka cene postawic na swoim, zyjacy od zatargu do zatargu, sami sobie budujacy wszelakie przeszkody. Ale chyba wiekszosc chce nie tyle opierac się losowi, ale raczej jako tako wygodnie urzadzic sie. Przy tym sztuka samooszukiwania się jest wysoce rozwinieta. Przykladem moze byc chocby niezmiernie za komuny wysoki stopien upartyjnienia wsrod miliona polskich kierownikow, gdy rzeczywiscie awans i sukces zalezaly przede wszystkim od tego, jaka orientacje polityczna reprezentowalo sie. Jest tez znamienne jak wsrod kierownikow spadalo upartyjnienie wowczas, gdy rzadzaca partia tracila na sile i moznosci zapewnienia swoim ludziom korzystnej kariery.

Trudno ludzi faktycznie bardzo winic za fakt, ze dobre urzadzenie się zyciowe bylo i jest im az tak bardzo na sercu. Raczej chodzilo za komuny o nadmierna gorliwosc, anizeli o samo stanie na "jedynie slusznych" pozycjach. Ci, ktorzy nie wychylali się, aby bron Boze nie narazic sie na szykany ze strony zwierzchnikow nieraz uwazali swe postepowanie za wrecz cnotliwe, na zasadzie praktycznosci, zachowania porzadku, podporzadkowania wyzszemu dobru, lojalnosci kolezenskiej, przezornosci, faktycznej ideowosci, unikniecia gorszego zla, itd.

Zle widziano gdy ktos w swej gorliwosci jakoby przesadzil i popelnil cos, czego nie musial zrobic. Na przyklad straznik wiezienny kopiacy wieznia po prostu dla fantazji. Postepowanie wrecz okrutne moze byc miedzy innymi produktem wlasnie osobistej slabosci i dezorganizacji: czlowiek nie mogacy dac sobie rady z samym soba pastwi się na innych, na przyklad na wlasnej zonie, bo wie ze to mu ujdzie sucho, a przy okazji potwierdzi swa moc. Jest prawda natury ogolnej, ze wszyscy potrzebujemy jakiej takiej rownowagi i jest wsrod nas wielu, ktorzy wszelki wlasny uszczerbek chca sobie wynagrodzic kosztem kogokolwiek slabszego od nich, a wiec zapewne niezdolnego odegrac się na nich.

Tak wiec pomaganie ludziom zorganizowac się zarowno wewnetrznie jak i zewnetrznie, a zarazem osiagnac jaki taki sukces, moze byc bardzo pomocne w budowaniu porzadku publicznego, gdyz satysfakcja negatywna (w sensie ponizania innych, aby samemu wywyzszyc się we wlasnych i cudzych oczach). Po prostu przestaje byc potrzebna. W sprawnej organizacji trzeba dac ludziom dosc szans pozytywnych, aby przestali martwic się, ze to lub inne im nie udalo się, a zarazem szukac slabszych od siebie, aby na nich szukac odwetu.



Spis treści