
AUTORYTET ETNICZNY

Jest zastanawiajace dlaczego niektórzy ludzie z luboscia prowokuja spory i zalezy im na zamieszaniu w wyniku którego oni zajasnialiby jako od innych madrzejsi, bardziej zasluzeni, wytworniejsi itd. Co gorzej, im szerszy zasieg obejmie dana "afera" tym wiecej jest to pociagajace dla zainteresowanych osobnikow: jedni popisuja się swada czy nawet wrecz zajadloscia, a inni im przyklaskuja. Przypomina mi to zywo atmosfere przedwojennych jarmarków miasteczkowych, gdzie krecilo się sporo roznych wydrwigroszów zachecajacych osilków wiejskich do wykazania się zrecznoscia lub wytrzymaloscia, a zarazem sciagajacych sporo gapiów. Wydrwienie naiwnosci lub nieudolnosci tych, którzy zapasy przegrywali na widoku podnieconego tlumu dawalo cwaniakom okazje do zebrania niekiedy wrecz sporo grosza, bo podnieceni widzowie mieli ubaw i stawali się hojniejsi niz zwykle - a takze osobnicy przegrani nieraz musieli placic za uczestnictwo w danym pokazie.
Co jako tako uchodzilo na gluchej prowincji staje się wrecz zalosne, gdy jako spolecznosc etniczna wkraczamy na pole miedzynarodowe, chcac nie chcac pokazujac się obcym nie zawsze nawyklym do tego rodzaju widowisk o charakterze zasciankowym dobrych dla gawiedzi na gluchej prowincji ale wrecz kompromitujacych na szersza skale. Tymczasem zas bywa nieraz tak, ze rozgoraczkowani swa klótnia czlonkowie danego grona wrecz usiluja sciagnac uwage jak najszerszego grona. Prof. Lopata-Znaniecka studiujac dzieje Polonii amerykanskiej zwrócila baczna uwage na role klótni publicznej w utrzymaniu polskosci: im wiecej obcych wciagnieto do danej wlasnej awantury, tym wiecej bylo powodu do pysznienia sie. Dla glebokiego prowincjusza o slabo rozwinietym poczuciu narodowym szkoda spowodowana dla Polaków jako calosci nie byla czyms zrozumialym, zwlaszcza gdy on byl wprost niepismienny. Ale dla Polaków juz jako tako wyksztalconych odpowiedzialnosc patriotyczno-moralna za to co mówia, robia i rozrabiaja na obcym gruncie jest wprost pierwszorzednej wagi. Zwlaszcza na gruncie miedzynarodowym trzeba miec dostatecznie dobry smak w tym co się publicznie mówi i robi, bo wszelkie razace wpadki w tym wzgledzie oczywiscie ida na karb Polonii jako okreslonej calosci oraz Polski jako kraju ojczystego.
W miare upowszechnienia kontaktów posrednich lub bezposrednich, z Internatem wlacznie, dobre maniery w stosunkach miedzyludzkich coraz bardziej sa pierwszorzednej wagi. Srodki przekazu masowego maja to w sobie, ze anonimowy odbiorcca zdecydowanie przewaza, co zreszta moze prowadzic do roznych nieporozumien. Reaguja glownie ci, ktorzy z jakichs wzgledow sa niezadowoleni. Ta reakcja moze miec malo lub nic zgola do rzeczy z dana opublikowana sprawa, natomiast duzo ze stanem psychicznym reagujacego. Przeciez latwiej jest narazic się na przyklad anonimowemu radiu niz rozloszczonej zonie. Stad chyba powazna czesc reagujacych to ludzie w stanie wzburzenia, chcacy się pokazac i dosolic autorowi, majacy zawsze przeciwne zdanie, itd. Natomiast ci konstruktywno-krytyczni, na ktorych autorowi najbardziej zalezy, lenia się zabrac glos, co autora stawia w sytuacji klopotliwej bo wyglada, jak gdyby wogole go nie odbierali. A wtedy po co wogole taki autor, ktory nie rozbudza zadnego odzewu? Lepiej go zastapic jakims wesolkiem bawiacym publicznosc byle czym: chocby nawet od rzeczy, ale przynajmniej glosno!
Oczywiscie, publicznosc ma prawo byc zabawiana, ale publicystyka refleksyjna tez ma swoje walory, gdy pobudza do samodzielnego myslenia co najmniej czesc uczestnikow. Kazdy z nas jest przeciez pelen roznych problemow i warto rozwiazywac je w oparciu o poszerzona wiedze. Na przyklad poradnictwo przez radio jest modne w roznych krajach i nawet osoby postronne chetnie sluchaja o cudzych bolaczkach, gdyz zawsze mozna sobie pomoc siegajac do cudzego doswiadczenia. Linia otwarta dla publicznosci to dobry sposob do uzyskiwania pomocy i porady wprost od reki. Mozna tez pisac listy i potem czekac odpowiedzi. Wszystko to jednak wymaga sponsorow, aby ruszyc z miejsca i zainicjowac taka publiczna usluge. Czy wsrod naszej Polonii tacy sponsorzy znalezliby sie?
Bardzo spodobala mi się inicjatywa dr Marii Kozakiewicz, niejako towarzyskich zebran opartych na ksiazce ks. Dajczera a dotyczacych zycia duchowego kazdego z nas. Juz samo podzielenie się z innymi swym rozumieniem nieraz bolesnych i trudnych spraw moze byc kojace, zwlaszcz gdy temu towarzyszy wspolna modlitwa. Wspolne wyjazdy od czasu do czasu do pobliskiego klasztu polozonego w pieknym lesie tez raduja. Moim zdaniem, jest wielka przyszlosc w tego rodzaju kolkach ludzi coraz blizszych sobie nawzajem z racji dzielenia się nie tylko pytaniami, ale tez odpowiedziami. Wiele zalezy od talentu i taktu osoby przewodzacej i Maria jest w tym wwzgledzie moim zdaniem bardzo nadajaca się przede wszystkim, gdyz sama nie mowi wiele i podpiera sensowne inicjatywy poszczegolnych czlonkow. Obecnosc ksiedza od czasu do czasu tez jest pomocna, jesli zebranie nie traci na rozmowie.
W Polsce jest wcale niezla tradycja rozmow przy wodce, kiedy uczestnicy wywewnetrzaja sie, ale im wiecej wodki tym wiecej glupoty. Mozna i trzeba wstrzymywac swa zapalczywosc, nauczyc się spokojnie sluchac co i jak inni mowia, byc uprzejmy jeden do drugiego, zachowac cierpliwosc. Z doswiadczenia wspomnianych wyzej zebran, w ktorych zreszta sam uczestnicze, uswiadamiam sobie wielkie znaczenie wzajemnego wspierania się na bazie duchowosci chrzescijanskiej. Gdy obowiazuje zasada, ze czlowiek czlowiekowi wilkiem, to zadne inicjatywy spoleczne nie udadza sie. Zwlaszcza osoby kandydujace do funkcji kierowniczych powinny skorzystac z okazji jak znalezc taka platforme porozumienia, ktora bylaby odskocznia do dzialania w szerszych grupach.
Podnoszenie kultury wspolzycia jest wprost niezbedne, aby zapobiec naszemu zlemu mianu na szerokim swiecie. Wejscie do zjednoczonej Europy to wielka próba dla nas wszystkich takze i w tym wzgledzie: jak wypadniemy w cudzych oczach w sensie grzecznosci, odpowiedzialnosci za slowa i czyny, rzetelnosci, dobrego rozeznania nawet wlasnej spolecznosci (nie mówiac juz o obcych). Kompromituje się oczywiscie taki nasz ziomek, ktory gada wrecz dyrdymaly i wypada gorzej poinformowany o wlasnym narodzie, anizeli cudzoziemcy jako tako obeznani z Polska. Wszelkie takie imprezy, do których wciaga się cudzoziemców musza, byc oparte na przestrzeganiu podstawowych dobrych manier z poszanowaniem uczestników swoich i obcych wlacznie. Nie mozna plesc byle co i byle jak aby po prostu samemu sobie dodac waznosci, jesli to w rezultacie narazi na strate nasz prestiz zbiorowy w obcym srodowisku.
Osobnicy przyzwyczajeni do mniej lub wiecej brutalnego postepowania miedzy soba zostaja z takiej okazji wystawieni na widok znacznie bardziej publiczny, anizeli wsród swojaków mniej lub bardziej przywyklych do lekcewazenia siebie nawzajem w rodzimych srodowiskach. Jest po czesci zrozumiale, ze bedac dlugo w niewoli u obcych i muszac znosic zniewagi nieraz podyktowane li tylko pogarda do naszej innosci/polskosci do dzis dnia nosimy w sobie pewne urazy. Ale aby uczestniczyc na pelnych prawach we wspólpracy miedzynarodowej musimy bezwzglednie wyzbyc się tych urazów. Jednym z nich jest wrecz szukanie wokól, czy aby ktos nas nie lekcewazy, wysmiewa, pogardza. Musimy wyrobic w sobie pewnosc, a wiec wyzbyc się zbytniej drazliwosci czy aby nas biora powaznie. Przy tym oczywiscie my sami musimy byc dostatecznie powazni i odpowiedzialni w stosunku do innych, zwlaszcza jesli mamy z nimi wspólpracowac na zasadzie wzajemnego poszanowania.