
REFLEKSJA/DZIAŁANIE

Zazwyczaj nie da sie skutecznie dzialac bez zastonowienia, ale takze samym tylko zastanowieniem niedaleko zajedziemy. Nieraz w zwiazku z tym zaznaczaja sie konflikty miedzy ludzmi czynu a ludzmi namyslu, praktykami i intelektualistami. Taki na przyklad konflikt zaznaczyl sie kiedys miedzy prezydentem i premierem w Czechach, gdy pierwszy reprezentowal intelekt, a drugi dzialal, aby skutecznie. W polskim przypadku obaj prezydent i premier swojego czasu byli ludzmi czynu, tylko ze obaj nieraz byli oskarzani o akcje nie dosc przemyslane i skuteczne dlugofalowo.
Swoja droga, jest wazne zawsze zapewnic taki porzadek organizacyjny, aby zasadnicze roznice podejscia nie robily zbytniego zamieszania i kultywowanie jednego nie wykluczalo kultywowanie drugiego. W Polsce pod komunizmem bardzo bylo popularne w kregach intelektualnych zasmiewac sie z rzadzacej komuny, ktora rzeczywiscie nieraz robila wierutne glupstwa, ale pozostawala niemal calkowicie nieodpowiedzialna wobec zniewolonego spoleczenstwa. Negatywna, wrecz osmieszajaca refleksja ludzi sposrod inteligencji zdecydowanie niezadawolonych z istniejacego stanu rzeczy, jak rowniez swiatowy uklad sil przechylajacy coraz bardziej przewage na strone Zachodu, spowodowaly w sumie odebranie wladzy od komunistow. Jednakze ludzie antykomunistycznej opozycji czesciowo okazali sie malo skuteczni w konkretnym dzialaniu, chyba przede wszystkim dlatego, ze bedac poza wszelka wladza przez cale dziesieciolecia nigdy nie nabyli doswiadczen administracyjno-organizacyjnych i nieraz zgola naiwnie utozsamiali objecie wladzy z jej skutecznym realizowaniem.
Tak samo zreszta opinia publiczna uwolniona z poprzednich wiezow oczekiwala niemal cudow: przerost oczekiwan masowych w stosunku do ubogiej lub nawet zgola beznadziejnej rzeczywistosci tak skompromitowal antykomunistyczne ekipy nowej wladzy, ze poza Czechami wlasciwie niemal wszedzie w demokratycznych wyborach zdecydowano sie na pragmatykow, w ktorych przeoblekli sie oportunisci godzacy sie do niedawna niemal bez wahania na zasade: "nie krzycz, nie podskakuj, siedz na d.... i potakuj!". Ci rzekomi pragmatycy zazwyczaj faktycznie nie maja czegos atrakcyjnego do zaoferowania na dluzsza mete, poza obsadzeniem swymi zausznikami wszelkich atrakcyjnych pozycji (jest znamienne, ze niegdys bardzo atrakcyjne placowki dyplomatyczne stracily na powabie z powodu b. niskich zarobkow realnych dla personelu wysylanego za granice).
Dzis odwaga staniala, a rozum zdrozal, ale trudno doszukac sie wiele rozumu u tych wszystkich zatwardzialych antykomunistow, ktorzy glosno lamentowali nad glupota i naiwnoscia wyborcow, ale sami poza ogolnikami i obietnica usuniecia bylych komunistow od zlobu, nie potrafili zdobyc sie na bardziej pozyteczne programy dzialania. Przy tym wszystkim nieustanne powolywanie sie na tradycyjne autorytety (wiara, ojczyzna, rodzina) raczej dyskredytuje popularne swietosci anizeli spaja spoleczenstwo wokol zdecydowanych antykomunistow. Masowe bezrobocie, zwlaszcza wsrod mlodziezy, niskie realne zarobki, kryzys finansowy ochrony zdrowia i szkolnictwa, slaby stan budownictwa mieszkaniowego i jego drozyzna, faktyczna niedostepnosc materialna dobrodziejstw zachodnich, niedostateczna ufnosc zagranicznych inwestorow w stosunku do polskiego rynku, wielkie zadluzenie panstwa, zbyt niska chlonnosc polskiego rynku - to sa wszystko bolaczki, na ktore nie ma sposobu ani elita aktualnie rzadzaca, ani prezydent daremnie usilujacy skupic wokol siebie znaczace sily, ani wreszcie opozycja roznych masci, ani wreszcie ruch zwiazkow zawodowych bazujacy liczebnie na zalogach ciagle jeszcze panstwowych przedsiebiorstw, ktore sa przewaznie bardzo zadluzone i traca racje bytu.
Rodzima refleksja nad bytem narodowym jest ciagle jeszcze zbytnio w okowach tradycyjnej obsesji na temat prawdziwych lub rzekomych krzywd zadanych przez obcych, ktora byla zrozumiala w warunkach niewoli ale staje sie czyms zupelnie anachronicznym w spoleczenstwie wolnym i majacym wszelkie potrzebne dane do samourzadzenia sie jak najlepiej. Prawda, ze w Polsce stosunek dobr naturalnych do liczby ludnosci nie jest korzystny, ale to tym bardziej wrecz zmusza do bardzo gospodarnego i uporzadkowanego stylu zycia narodowego. Jak dotad za duzo jest w tym zyciu roszczen zbiorowych lub indywidualnych, a za malo racjonalnegoo wspoldzialania dla wspolnego dobra. Przyklady w tym zakresie to nieustanne spory miedzy prezydentem a rzadem i parlamentem, akcje demonstracyjne i strajkowe zwlaszcza zwiazkow zawodowych, nazbyt upowszechnione myslenie zyczeniami a nie realiami w opinii publicznej, granie przez politykow na masowych frustracjach, zbyteczna obrzedowosc na pokaz przy niedbalosci na wewnatrz, lekcewazenie elemetarnych zasad dobrej roboty, niedbalosc administracyjna, wykorzystywanie dobra publicznego na rzecz prywaty, schematyzm i zbedna biurokracja w sektorze publicznym, niedostatek konstruktywnego podejscia w rozwiazywaniu biezacych problemow, deklarowanie dobrych checi, ktore nie przyoblekaja sie w realny dorobek.
Srodki przekazu masowego ciagle pisza i mowia o tych wlasnie sprawach, ale elita polityczna, zarowno ta rzadzaca jak i ta bedaca w opozycji, nie moze czy nie chce podjac skutecznych srodkow zaradczych. Nic dziwnego wiec, ze mimo sytuacji w zasadzie lepszej i bardziej pomyslnej na przyszlosc anizeli w pozostalych krajach pokomunistycznych regionu stan niezadowolenia pozostaje, jaki byl, podczas gdy wolą polityczna nalezaloby go przeobrazic na zbiorowe dzialania usprawniajace. Na przyklad wszystkim jest wiadomy fatalny stan mieszkalnictwa, ale nie ma dotad zapowiedzi energicznej akcji zbiorowej majacej na celu wyrazny postep w tym wzgledzie. Podobnie stan przedstawia sie na wielu innych polach, na przyklad w dziedzinie bezpieczenstwa publicznego zagrozonego rabunkiem i zbrodnia. Politycy o tym mowia, aby zadokumentowac wyjscie na przeciw wyborcom, ale konczy sie na publicznym narzekaniu.