Aleksander Matejko - Wspomnienia


CWANIACZEK

____________________________________________________________



Ludzie, ktorzy wszystko z gory lepiej wiedza, maja nieposkromiona ochote obsmiac i wyszydzic innych, czerpia dobre mniemanie o samych sobie przede wszystkim z umniejszania innych, czuja sie znakomicie z zycia cudzym kosztem, wyliczaja nieustannie co im sie rzekomo od zycia nalezy, mowia i robia byle co, nieustannie popisuja sie, uciekaja od jakiekolwiek trudnosci, odcinaja sie od "nieudacznikow" (z ich waskiego punktu widzenia), chwala sie nieustannie swoim sprytem - ci wlasnie ludzie sa do zniesienia dopoki jest ich stosunkowo malo, ale zaczyna byc wprost nieznosnie jesli napataczaja sie ciagle, a co gorzej widza siebie samych jako swoista sol ziemi.

Przyziemnosc, ktora ich cechuje, czyni zycie dla nas wszystkich szarym i wrecz beznadziejnym. PZPR w Polsce byla do 1989-ego roku kuznia takich wlasnie cwaniaczkowych kadr, ktorym odgornie obsadzono stanowiska kierownicze niemal do samego dna, ale sytuacja obecna nie jest wiele lepsza w tym wzgledzie, gdyz cwaniaczek wszystko jedno czy tkwi przy biurku pod obrazem Stalina lub Rokossowskiego, czy tez lezy na pokaz krzyzem w kosciele na kamiennej posadzce (skrzetnie zawczasu podkladajac sobie kocyk przeciwko zimnu), jest i pozostaje cwaniaczkiem, dopoki nie zaprzestanie swej brudnej gry.

Nie mozna przy liczyc, ze zrobi to dobrowolnie, przestajac lakomic sie na oczywiste korzysci. Potrzebny jest bowiem taki uklad, w ktorym cwaniactwo przestanie oplacac sie, zostana usuniete koryta, ludzie prawi nabiora znow ceny i wywra decydujacy wplyw na rzeczywistosc.

Dwie dziedziny licza sie szczegolnie wlasnie w tym wzgledzie: przedsiebiorczosc prywatna i sluzba publiczna. W pierwszym przypadku zbyt latwo jest w dzisiejszej Polsce oklamywac lub wrecz przekupywac wladze, ukrywac prawdziwe dochody, przerzucac sie z jednej inicjatywy do innej korzystajac z bezkarnosci, udajac patriotyzm i religijnosc, angazujac sie raz po raz w brudne interesy, wyzyskujac personel, swiecac publicznie swa karygodnie wysoka stopa zyciowa, traktujac gburobato wszystkich od siebie zaleznych, lekcewazac klientow i dobro publiczne.

Swoiscie pojmowana doktryna liberalizmu gospodarczego dostarcza moralnego usprawiedliwienia, gdyz rzekomo automatyzm rynku doprowadzi wczesniej czy pozniej do powszechnej szczesliwosci; jak gdyby zlodziejstwo i rabunek wzbogacaly pospolu zarowno rabujacych jak i rabowanych. Rozwoj autentycznego samorzadu przedsiebiorczego, a nie rozne jego koncesjonowane i subsydiowane namiastki, powinien dzialac ozywczo, o ile nie bedzie to w rzeczywistosci narzucona odgornie skorupa. Trzeba zrobic wszystko, co mozliwe, aby uczciwosc handlowa i przedsiebiorcza zatriumfowaly powszechnie, bo inaczej bedziemy mieli w Polsce na stale bardzo kulawa i konfliktogenna gospodarke.

Co do sluzby publicznej, to zasadnicza sprzecznosc polega na nieuchronnie niskich zarobkach, dopoki panstwo ma male i niepewne dochody, a naciskiem pokus, dopoki wiele w gospodarce zalezy od urzednikow na wszystkich szczeblach wladzy publicznej. Stopniowe wycofywanie sie wladzy publicznej z interwencji w sprawy gospodarcze jest wprost niezbedne na dluga mete, ale dotad instytucje samorzadu gospodarczego sa zbyt slabo rozwiniete, aby mogly skutecznie wywiazac sie z nowych obowiazkow. Stad zreszta rodzi sie szereg trudnosci: interwencje czynnika publicznego nieraz sa podyktowane doraznymi interesami politykow pozostajacych pod przemoznym naciskiem roznych grup nacisku; intencje wladzy rozmijaja sie z nieudolna praktyka egzekwowania w terenie tego co chce sie osiagnac.

Funkcjonariusze publiczni sa nazbyt wystawieni na zewnetrzne naciski i ich autonomia jest iluzoryczna; za malo dba sie o realistycznosc litery prawa i jej konsekwentne stosowanie; przygotowanie organizacyjne funkcjonariuszow publicznych jest zbyt formalistyczne a za malo praktyczne (jak konkretnie rozwiazywac dla ogolnego dobra realne przypadki wystepujace w postepowaniu administracyjnym?) Kariera administracyjna jest nie dosc jasna i atrakcyjna; powazanie funkcjonariuszy publicznych w spoleczenstwie jest zbyt male. Niska ocena w spoleczenstwie wartosci fachowej, moralnej i nawet patriotycznej wlodarzy kraju oczywiscie nie pomaga, a przeszkadza. Czesc spoleczenstwa na tyle nie ma zaufania do politykow pokomunistycznych, ze do niedawna wolala u steru dawnych komunistow obecnie podajacych sie za demokratycznych socjalistow a nawet liberalow; jednakze publiczne oczekiwania sa na tyle nierealistyczne, ze mozna oczekiwac dalszej wymiany elit rzadzacych jedna po drugiej, gdy okaze sie raz po raz, ze elita aktualnie rzadzaca nie jest zdolna sprostac oczekiwaniom szerokiego ogolu. Cala rzecz w tym, ze utrwalona miejscowa tradycja porzadku publicznego bynajmniej nie sprzyja oddolnej inicjatywie, autentycznemu wzieciu przez obywateli spraw w swoje rece, zaradnosci indywidualnej lub zbiorowej nie kolidujacej z obowiazujacym porzadkiem formalno-prawnym.

Na styku organizacji formalnej z organizacja nieformalna kroluje wlasnie cwaniak, ktory triumfuje majac w malym lub zgola zadnym powazaniu wartosci i wynikajace z nich normy jakie jakoby spoleczenstwu przyswiecaja. Cynizm cwaniaka, ktory odnosi bekarnie sukcesy i urzadza sie wygodnie kosztem innych, burzy i tak juz chwiejny i raczej powierzchowny porzadek rzeczy w spoleczenstwie. Paradoksem w tym wzgledzie sa ciagle jeszcze pelne koscioly przy jednoczesnym faktycznym nieporzadku formalnym i moralnym. Mnostwo karygodnego postepowania nie tylko uchodzi sucho, ale jeszcze jest przedmiotem dumy tych, ktorzy mniej lub bardziej jawnie lamia to, co jest przyjete jako dobre, wlasciwe, chwalebne, obowiazujace .

O ile pod obca opresja mozna bylo wymigac sie prawdziwa lub rzekoma koniecznoscia postepowania w zasadzie karygodnego, to w nowym pokomunistycznym porzadku to znow jest usprawiedliwiane niby to koniecznoscia dziejowa: "mamy teraz demokracje i wolny rynek, wiec konkurujmy ze soba nawzajem na zasadzie, ze kazdy chwyt jest dozwolony!". Ale to w rzeczywistosci prowadzi do podwazenia podstaw stosunkow miedzy ludzmi i zniweczenia wiezi moralnej wsrod wspolobywateli. Cwaniak demonstrujacy swoje materialne przewagi i kolac tym w oczy ubogi ogol sam chcac nie chcac wytraca z rownowagi stolek, na ktorym dumnie stoi aby go czczono i podziwiano.

Spis treści