
POKUSY

Jestesmy ciagle wystawieni na wszelakiego rodzaju pokusy: zjesc nie tyle z koniecznosci ale z przyjemnosci, uprawiac seks nie dla potomstwa ale dla wyzycia sie, pchac sie ku gsrze dla wladzy i pychy a nie sluzenia innym, deptac slabszych bo mocniejsi nie dadza sie, obwarowac sie tak aby nikt nie mial nam nic do powiedzenia, nasycic sie wszystkim do upadlego, doswiadczyc wszystkiego ponetnego a jednoczesnie uciec przed ewentualna odpowiedzialnoscia. Woksl nas obracaja cwaniaki i cwaniaczki ale my mamy byc sprytniejsi od nich. Nie w tym ostatecznie nic z gruntu zlego, ze chcemy urzadzic sie jak najlepiej dla siebie i najblizszych: ostatecznie przeciez w konkurencji slabsi odpadaja a mozniejsi przebijaja sie ku gsrze i cala przyroda jest tego swiadkiem.
Ale oprscz bezlitosnej konkurencji jest tez pomoc wzajemna o czym warto pamietac. Na przyklad w tyle naszego domu dwa praki uwily sobie gniazdo pewnie liczac na ludzka zyczliwosc w stosunku do nich. Ojciec niestrudzenie znosi piskletom rszne glizdy, a matka je grzeje i pilnuje. Wsrsd ludzi tez dzieje sie cos podobnego. Madrosc zycia polega w znacznej mierze na zabezpieczeniu wlasnego bytu bez narazania innych na szwank. Z drugiej strony gotowosc pozyskiwania sobie innych, ale zarazem takze i umiejetnosc w tym wzgledzie, znacznie poszerza nasze perspektywy. Ludzie ogslnie lubiani i szanowani zyja znacznie przyjemniej anizeli tacy, ktsrzy budza niechec. Swoja droga, nieraz lepiej jest narazic sie, anizeli tolerowac bledne poglady, falszywe postepowanie, dzialania na swoja i cudza szkode, widoma glupote lub co gorzej pyche.