
AWANTURY

Wyprobowujemy siebie zdobywajac sie na cierpliwosc i przebaczajac cudze winy. Niestety, wszyscy mamy mniejsza lub wieksza sklonnosc wyolbrzymiac cudze przywary natomiast pomniejszac wlasne niedostatki i bledy. Zdzblo w cudzym oku jest zaraz przez nas dostrzezony natomiast jakos nie zauwazamy belki w oku wlasnym, jak zreszta mowi ewangelia.
Wogole panowanie nad wlasnymi zlymi sklonnosciami to jest rzeczywiscie cnona szczegolnie czesto nam potrzebna, zwlaszcza gdy jestesmy sklonni wyrownywac sobie wlasne niepowodzenia przesadnie ujemnym wyobrazeniem innych. Co gorzej, bardzo czesto nie panujemy dostatecznie nad soba, ani nawet nie zdajemy sobie sprawe jak dalece samooklamujemy sie. Wielu ludzi jest tak wrazliwych co do samych siebie ze nawet mimowolne napomkniecie o ich slabostkach wywolac moze wrecz furie, albo czesciej starannie ukrywana nienawisc.
Taki ktos, ktoremu swiadomie lub nieswiadomie nastapilismy na nagnotek, moze calymi latami mscic sie pokatnie rozprowadzajac obelzywe plotki, obsmiewajac , dzialajac na szkode naszych interesow, wydajac nam fatalna opinie. Im wiekszy jest ladunek po prostu zazdrosci, tym bardziej trzeba starannie wystrzegac sie kogos nam niezyczliwego, kto wykorzysta kazda okazje aby nam zadac bobu.
Zycie spoleczne moze zostac wrecz zatrute takimi pomowieniami; im bardziej naiwni sa ludzie i im wiecej urazow sami maja, tym bardziej trzeba sie wystrzegac dawania im okazji do szkodzenia nam. Nieraz calymi latami wloka sie za czlowiekiem rozne obrazliwe plotki i posadzenia, z ktorych potwarcy ciesza sie, bo tym wlasnie zyja: oczernianiem innnych aby sami wywindowac sie jako rzekomo lepsi, szlachetniejsci, bardziej godni szacunku.
Taka zabawa w to, kto jest lepszy, bylaby czyms niewinnym, gdyby jej rezultatem nie bylo ogolne obnizenie wzajemnego zaufania miedzy ludzmi i tym samym zmniejszenie potencjaly robienia pospolu czegos spolecznie uzytecznego. Jesli ludzie skompleksowani znajda sobie dostatecznie atrakcyjna ofiare, to beda na nim czy niej wyzywac sie dowolnie, nie baczac, jaka szkode ogolna tym wyrzadzaja, nie mowiac juz o krzywdzie dokonanej wobec obiektu ich zawisci i pogardy.
Tak na przyklad swojego czasu nowojorska slowianska unia kredytowa byla przedmiotem gorszacych walk o wladze, w ramach ktorych polskie dobro tracilo, a przeciwnicy wspozawodniczyli w wylewaniu pomyji jeden na drugiego. Niestety, Polacy nie sa lepsi od innych w traktowaniu zycia stowarzyszeniowego jako swoistego ringu, na ktorym chetnie oglada sie przeciwnikow grzmocacych jeden drugiego przy akompaniamencie okrzykow publicznosci. Potem zas czyta sie w prasie polonijnej smakowite reportaze z tego kto, kiedy i jak doskoczyl do gardla. Mozna zrozumiec ludzka potrzebe widowiska, ale jest zalosne, jesli to widowisko dzieje sie kosztem wspolnego dobra i zapasnicy wrecz kompromituja sie, pragnac za wszelka cene pograzyc jeden drugiego. Przeciez wartosc zbiorowa danej spolecznosci sklada sie zarowno z obiektywnych walorow jak tez i z subiektywnego efektu. Szanuje sie i ceni te spolecznosci, ktore same sie cenic potrafia i starannie unikaja ujemnego rozglosu, gdyz sa na tyle madre aby co najmniej na zewnatrz nie kompromitowac sie. Poza tym jest kwestia elementarnej samoobrony przed stoczeniem sie wdol. Dramat Bosni to przeciez miedzy innymi tradycyjna tam walka do konca, aby osiagnac dume z zupelnego zmiazdzenia przeciwnika.
Rodziny ciagna przez dziesieciolecia pamiec prawdziwych lub domniemanych krzywd, ktore wymagaja zadoscuczenienia przez zemste na kazdym czlonku rodziny przeciwnej (vendetta). Coz z tego , ze w sumie wszyscy na tym traca jeslu uda sie dopasc ofiare i ja co najmniej okaleczyc jesli nie zgwalcic lub zabic.
W polskim spoleczenstwie zarowno w kraju rodzinnym jak i za granica nagromadzilo sie bardzo znaczne poczucie krzywd, usprawiedliwione lub nie, ale zawsze wysoce niebezpieczne dla dobra ogolnego. Trzeba zastanowic sie, zanim rzuca sie na kogokolwiek kalumnie, bo co z tego ze wbijemy sie w pyche z rzekomego pohanbienia kogos, jesli jako spolecznosc na tym stracimy zarowno wewnatrz jak tym bardziej na zewnatrz? Co najmniej dziwne jest, jesli tak postepuja ludzie uwazajacy sie za prawowiernych chrzescijan, ktorzy nie moga odmowic sobie przyjemnosci pohanbienia blizniego.