
PASYWNOŚĆ

Powinno zastanowic nas, dlaczego tak wielu Polakow za granica trzyma sie z dala zycia polonijnego, w ktorym dosc szczuple grono aktywistow dwoi sie i troi, aby kontynuowac tradycyjne obchody, utrzymac a nawet rozwinac istniejace organizacje oraz godnie wypasc w stosunku do wladz miejscowych, opinii miejscowej oraz innych grup etnicznych. Co najwyzej polskie programy radiowe docieraja do tych ludzi z boku, bo juz na przyklad z miejscowa prasa polska jest raczej roznie (co czas pewien ktos inicjuje nowe pismo, ale duzo ryzykuje).
U nas w Edmonton jest wielka zasluga obu polskich parafii, ze wogole sa i sluza kultywowaniu zycia duchowego. Ja szczegolnie sobie cenie srodowe rozmowy na temat zycia duchowego. Dzis spedzilem uroczy czas nad malym jeziorem czytajac polska ksiazke o sw. Pawle, oddajaca niezwykle dzieje tego niezwyklego czlowieka. Naprawde nie nudne! Edward Staniek. Trzynasty Apostol. Kraków: Barbara, 1996.
Jest dla nas wszystkich przestroga, jak wiele srodowisk polonijnych w USA faktycznie zamarlo, gdyz mlode pokolenie nie chcialo i nie umialo podtrzymac tradycji narodowej kultywowanej przez rodzicow, dziadkow i pradziadkow. Warto zatem przede wszystkim zastanowic sie nad tym, co w naszej polskosci ma ostac sie nie tylko jako wspomnienie, ale jako wartosc trwala, ponadczasowa. Rodzina polska ma niewatpliwie cenne wartosci dosc odporne na nowoczesne tendencje rozkladowe: bliskosc miedzypokoleniowa, szacunek dla starszych, gotowosc poswiecania sie na rzecz zarowno mlodych jak i starych, cieplo-serdeczny wzajemny stosunek, krytyczne podejscie do dobr doczesnych.
Obce otoczenie niewatpliwie ma wiele trwalych walorow, ktore obysmy jak najrychlej przejeli: punktualnosc, obowiazkowosc, wytrwalosc w dzialaniu, doslownosc, pracowitosc itd. Jednakze nas cechuje dotad dosc znaczna trwalosc wiezi rodzinnej i szczegolnie warto zabiegać o jej dalsze zachowanie, zagrozone dosc czestym rozpadem tej wiezi w otaczajacym nas srodowisku. Przekonanie wpajane nam od dziecinstwa, ze trzeba trzymac sie razem mimo wszystko w imie wyzszych wartości jest czyms szczegolnie cennym w świecie holdujacym bezkrytycznie ciągłym zmianom partnerów od młodości aż po starość, a w rezultacie produkującym powszechne osamotnienie i nieraz skrajny egoizm.
Uniki stosowane przez znaczna część naszych rodakow wynikają cząsto z ich chęci wyzwolenia się od znanej im tradycji, urządzenia się zupełnie po nowemu, wtopienia się jak najprędzej w cudze środowisko. Oni nie rozumieją że nie wszystko złoto, co się świeci i że zmiana tożsamości nie jest bynajmniej gwarancją sukcesu życiowego na długą metę. Inna sprawa, że tradycyjna Polonia nie zawsze jest dostatecznie wyrozumiała dla wszelkiego krytycyzmu, zbyt uparcie chce upodobnienia "nowych" do "starych", bezkrytycznego zaakceptowania tradycyjnych wartości i powtarzania bez końca tych samych półprawd.
Jednakże postawa obywatelska cechuje znacznie bardziej starą Polonię, aniżeli nową, choć ta druga też ma już i na swym koncie szereg istotnych osiągnięć: parafia na poludniu i wianuszek organizacji przy niej, działalność wydawnicza, sportowa , naukowa i artystyczna. Jednakze to wszystko pozostaje daleko od tłumnego poparcia działalności polonijnej jaka chechowała i nadel cechuje polskich przybyszów tutaj po drugiej wojnie światowej. Co więcej, nowa Polonia sama sobie szkodzi nie zdobywając się na energiczna akcję samopomocową i jałowo narzekając, zamiast samemu zdziałać coś naprawdę konstuktywnego. Przeniesiono z PRL jałowe narzekanie na "władze", tym razem polonijną, choć to przecież nie jest władza. Słyszy się też nieustanne narzekanie na Kanadę, która ostaecznie przecież życzliwie potraktowała zwlaszcza politycznych uchodźcow i zresztą nie tylko ich. Ostatecznie, każdy z nas tutaj jest na swoim i od niego/niej zależy w przemożnej mierze, jak pokierują swymi losami.
Co można i trzeba zrobić, aby uaktywnić bierną część Polonii? Najważniejsze, to zdanie sobie w pełni sprawy, dlaczego jest tak jak jest. Prawda, że trzeba byłoby wyjść bardziej na przeciw mentalności "nowych" w porównaniu z mentalnością "starych". Nic nie pomoże samo tylko biadolenie nad cudzą obywatelską pasywnością. Ci wsrod nas, którzy ciągle narzekają na polityków kanadyjskich z reguły nie wykorzystują szansy politycznego uaktywnienia. Żyjemy przeciez w takim ukladzie, gdzie pasywni z gory nie maja racji, bo ich nie slychac i nie widac.