Aleksander Matejko - Wspomnienia


KULTURA DYSKUSJI

____________________________________________________________



Skad bierze sie zapiekla nienawisc? Niepokoja mnie w Internecie wypowiedzi wprost dyszace jakims jadem,a co gorzej nieraz ukryte za pseudonimami, a wiec pozbawione jakiejkolwiek odpowiedzialnosci. Oczywiscie, wszedzie jest pewna liczba ludzi majacych zachwiana rownowage psychiczna i szczegolnie dla nich wypowiadanie sie z ukrycia jest wyjatkowa wprost okazja dla jatrzenia bedacego ich potrzeba wewnetrzna. W dodatku tacy ludzie sa w nieustannym poszukiwaniu jakiegos wroga lub "glupola".

W pierwszym przypadku chodzi o znecanie sie bezpiecznie z za wegla, a w drugim przypadku chodzi o epatowanie innych swym hurra-patriotyzmem, fanatyzmem religijnym, rzekoma super-poprawnoscia ideowa, a wogole swa bezwzgledna wyzszoscia. Dla takich ludzi nie istnieje trzezwa dyskusja polegajaca na wspolnym poszukiwaniu prawdy. Oni wylacznie szukaja poklasku a jesli ktos na to nie idzie to jest co najmniej podejrzany religijnie lub patriotycznie, jesli juz nie jest zwyklym lotrem bo osmiela sie obstawac przy swoim a nie nieustannie potakiwac krzykaczom. W jaki sposob zapewnic abysmy uprawiali autentyczna dyskusje oparta na zalozeniu, ze uczestnicy szanuja sie nawzajem i nie chodzi im li tylko o "zdemaskowanie" ludzi jakoby niedostatecznie patrotycznych, religijnych, pompatycznych,a wiec wszystkich, ktorzy wydaja sie byc "nie nasi"?

Komuna juz na szczescie przeminela ale ciagle jeszcze modne jest w niektorych sferach tropienie nieprawomyslnych,to znaczy takich, ktorzy maja odwage nie zgadzac sie z przedmowca, domagac sie rzeczowych argumentow, miec watpliwosci i co gorzej wyluszczac je publicznie. Czasy komuny wspominam ze wstretem przede wszystkim dlatego, ze wymagano konformizmu w stosunku do oficjalnych wartosci. Dziwi mnie przeto, ze ten klimat typowy dla komuny wydaje sie ciagle jeszcze byc podtrzymywany przez hurra patriotow i hurra-chrzescijan, ktorym chodzi nie o przekonanie do czegos ale po prostu o wymuszenie na innych aby co najmniej udawali, ze zgadzaja sie z tym a tym, albo aby chocby przycupneli cichutko w kacie i pozostawili pelne pole krzykaczom poprawnym ideologicznie. Uwazam ze nawet powinnismy spierac sie i wszystko moze byc przedmiotem debaty otwartej, nawet Konstytucja 3-iego Maja, ale bez obelg i pokrzykiwan. Powinnismy zakladac zawsze dobra wole, nawet jesli jej nie ma. Dla mnie bylo szczegolnie pokrzepiajace postepowanie mojego akademickiego mistrza, Stanislawa Ossowskiego, ktorego kazdy wyklad bezposrednio przed zawieszeniem go na przelomie lat czterdziestych i piecdziesiatych ( kiedy to wielu pozniejszych antykomunistow bilo czolobitne uklony przed Stalinem i jego polskimi uczniami), byl apelem o zdrowy rozsadek i poszukiwanie prawdy. Wszelka nagonka na inaczej-myslacych jest grzechem przeciw prawdzie i dobrym manierom, a bez obu tych ostatnich nie ma ani prawdziwej wolnosci ani postepu.

Spis treści