
UDUCHOWIENIE

Rozwoj zycia wewnetrznego jest bardzo wazny dla kazdego, wierzacego lub niewierzacego, zwlaszcza dzis, gdy jestesmy nieustannie bombardowani z zewnatrz mnostwem bodzcow trywialnych, niby to zabawnych i zaciekawiajacych, ale w gruncie rzeczy nie rozwijajacych naszej osobowosci, wrecz dezinformujacych, a przede wszystkim zabierajacych czas bezuzytecznie z punktu widzenia naszego dlugofalowego dobra. Pamietam do dzis dnia moje spotkania z buddystami w Himalajach gdzie wielu z nich imponowalo mi swa godnym spokojem i pogoda. Jestem tez osobiscie wdzieczny tym ksiezom i pastorom, ktorzy budzili we mnie szacunek swa glebia i pogoda ducha. Mialem tez szczescie spotkac zarowno w Warszawie jak i w USA ludzi niewierzacych, ale jednak majacych autentyczne zrozumienie dla uduchowienia, nawet jesli wszelka religia byla im wogole obca.
Dla ludzi chcacych wierzyc szukanie stycznosci z Bogiem jest oczywiscie pierwszorzednej wagi, choc nieraz w gruncie rzeczy nie zawsze szczerze chcemy jej, a przede wszystkim nie jestesmy odpowiednio przygotowani. "Rozwazania o Wierze" ks. Tadeusza Dajczera (Czestochowa:Edycja Paulinska . 1992) moga wielu z nas bardzo pomoc w tym wzgledzie jak Bogu zawierzyc. Dajczer ma tu na wzgledzie uznanie wlasnej bezradnosci i prosbe o pomoc, dostrzezenie i uszanowanie boskiej milosci dla nas, odkrycie samego siebie jako zaleznego od boskiej laski, akt zalu (skrucha), bezkompromisowosc, wyzwolenie sie od nadmiernej powagi i smutku (stracenie bozka wlasnego "ja": usmiechanie sie do siebie i z siebie), oczekiwanie i glod Boga, pelne zawierzenie Mu, nieustanne liczenie na Niego, doswiadczenie bezradnosci i oczekiwanie wszystkiego od Boga, wsluchiwanie sie w Slowo Boze. Poglebienie naszej wiary dokonuje sie na drodze ogolacania nas z wlasnych systemow zabezpieczen, z tego, co rodzi w nas poczucie sily, mocy, znaczenia. dokonuje sie poprzez przedzieranie sie ku Bogu, ktore jest wyrazem glodu Boga, stanowiacego istote modlitwy; poprzez pragnienuie, zeby wejsc z Nim w kontakt, otworzyc sie na Niego i pozwolic aby On- Bog, Duch Swiety, modlil sie w tobie"(s. 189). "Kochac w pelni mozesz tylko wtedy, kiedy sam zapragniesz swietosci i kiedy zapragniesz zaszczepiac to pragnienie innym" (s. 201).
Nieraz zrazamy innych niedopuszczaniem ich do slowa, koncentracja li tylko na sobie i naszych sprawach, sobkostwem, gapiostwem, uporczywym gledzeniem i nudzeniem, checia owladniecia ich, niezwracaniem uwagi jak inni na nas reaguja, ciaglym powtarzaniem tego co oni juz dobrze wiedza, zakladaniem z gory ich rzekomego niedoinformowania, gloszeniem innym kazan bez cudzej zgody na to, nietaktownym dyktowaniem co inni maja robic. Jest wysoce wskazane przygotowac sie mentalnie do zetkniecia i okreslic z gory co z niego ma wyniknac. Jak podkresla T. Dajczer, niezbedna jest nam cnota humoru. Zarowno szatan jak i nasze "ja" sa nieraz zrodlem nadmiernej powagi. Potrzebny jest zabieg stracania bozka naszego "ja" z tronu. Religijny zabieg humoru przywraca zmysl rzeczywistosci i pomaga osiagnac psychiczna rownowage.
Kto ma cos madrego do powiedzenia na te tematy?