Aleksander Matejko - Wspomnienia


MASŁO I DZIEWCZYNA

____________________________________________________________





Zaryzykowac czy nie? Bilem się z myslami na temat propozycji siostry kolegi obozowego, ktora obaj odwiedzilismy z okazji rzadkiej wowoczas przepustki niedzielnej . Ona mianowicie zaproponowala mi abym ukradl koc i za to otrzymam maslo. Wlasciwie nie tyle lakomilem się na to maslo ile na to ze dziewczyna byla dla mnie pociagajaca i chcialem jej zaimponowac odwaga. A tej rzeczywiscie bylo potrzeba aby wejsc pod lada pozorem do budynku juz ukonczonego pilnowanego przez zolnierza niemieckiego, tam zrzucic szybko nasz stroj obozowy, owinac się jednym z kocow czekajacych na dzieci niemieckie, znow przywdziac obowiazujacy stroj i z pewna mina wyminac przy wyjsciu zolnierza.

Ryzyko polegalo na tym, ze jesli zonierz mnie zrewiduje i oczywiscie znajdzie znaczony specjalniue koc, to pewnie polozy mnie trupem na miejscu dla odstraszajacego przykladu. Wyniesienie koca z obozu bylo tez ryzykowne ale juz znacznie mniej bo nieraz pracowalismy na zewnatrz i mozna bylo koc komus podac. a potem dziewczyna by go zabrala. Jej brat zreszta ciagle kradl te koce i nigdy dotad nie wpadl, wiec takze przed nim chcialem wypasc jako zdolny na ryzyko.

Ale czy znow warto dla troche masla ryzykowac zycie? Odwlekalem z decyzja tak dlugo, ze w kocu skonczylo się zycie obozowe i cala sprawa upadla.

Wiele miesiecy potem bylem czyms w rodzaju asystenta w krakowskim studium dziennikarskim zarabiajac tym na moje studia uniwersyteckie. W spisie studentow natrafilem przypadkowo na nazwisko i imie dziewczyny pod ktorej urokiem(oraz jednoczesnie pod urokiem masla) mialem dokonac kradziezy koca, ktory zreszta pewnie spalil się bo Niemcy przed wejsciem bolszekikow spalili caly oboz przeznaczony dla ich dzieci przesiedlonych na Podhale z terenow bombardowanych przez aliantow.

Pamietalem jej urok a jednoczesnie chcialem dowiedziec się o losie brata, ktorego bardzo lubilem. Zostawilem jej na tablicy kartke aby do mnie zglosila się. I rzeczywiscie przyszla i to bylo wielkie rozczarowanie: byla poprostu nijaka, zupelnie bez czaru, bardzo malo rozmowna, zdecydowanie nie warta ryzyka, ktorego bylem niegdys tak blisko

Dopiero teraz domyslam się, ze to nie byl przypadek, bo pewnie jej brat byl w gorach w partyzantce slawnego Ognia i bala się cokolwiek o nim powiedziec.

Zreszta z tym Ogniem tez mialem mala przygode. Poznalem w czasie wojny w Nowym Targu dwie dziewczyny, z ktorych jedna byla dla mnie zwlaszcza pociagajaca. Spotykaly się ze mna na niewinne zreszta randki, ale zawsze w miejscach bardzo ustronnych i nigdy nie pozwalaly odprowadzic się do domu. Byly dosc tajemnicze i raczej markotne. Gdy pytalem o przyczyny smutku i niepewnosci dawaly mi obie wymijajace odpowiedzi. Pewnego razu nie przyszly na umowione spotkanie i na tym skonczyla się znajomosc. Zreszta bardzo szczesliwie dla mnie gdyz ta, ktora mnie pociagala okazala się duzo potem dziewczyna Ognia, przyszla jego zona i matka jego syna, ktory do dzis mieszka w Nowym Targu. Gdyby Ogien wiedzial, ze ja mam nawet niewinne randki z jego dziewczyna to moglby obedrzec mnie ze skory i to bez faktycznej winy z mojej strony! Spotkalem go zreszta zaraz po wojnie, gdy jako komendant Milicji Obywatelskiej dal mi przepustke na wymarsz piechota na studia w Krakowie. Niedlugo potem zerwal z komunistami, upawial partyzantke i pozniej zginal edzy innymi kupowalem w czasie wojny potajemnie make w mlynie od inzyniera, syna mlynarskiej rodziny. Ten inzynier zostal zreszta wydany Niemcom przez zone, ktora slusznie czy nieslusznie podejrzewal o romans ze swoim bratem. Niemcy po krotkiej rozprawie sadowej wystrzelali jego, brata i zone. Zostalo tylko ich male dziecko. ktore jesli zyje to ma juz przeszlo 50 lat.

Ogien jako partyzant antykomunistyczny wykonczyl wielu komunistycznych funkcjonariuszy lub kandydatow na nich. Mialem w Kroscienku nad Dunajcem kolege szkolnego z bardzo biednej rodziny. Lubilem go i szanowalem. Ten chlopak po wojnie zlakomil się na lepsze zycie i zlosil się na sluzbe w UB. Wraz z innymi rektutami wieziono go jakims pojazdem ich zatrzymali a nastepnie rozstrzelali. Chlopak chcial wyrwac się ze skajnej nedzy a tymczasem zginal marnie jako jedna z licznych ofiar wojny domowej jaka rozgorzala w kraju niedlugo po wejsciu bolszewikow i trwala przez pare lat. Nie bylo mnie juz wtedy w Kroscienku bo gdyby poradzil sie mnie, to odmowilbym go od sluzby w UB, ktorej faktycznie nawet nie zdazyl zaczac.

Podczas moich krakowskich studiow bylem aktywny w Kole Naukowym Studentow Spoldzielczosci i nieraz mialem pogadanki o spoldzielczosci w roznych zakladach pracy. Pewnego dnia jedna z kolezanek, ktora zreszta prawie ze nie znalem, wziela mnie do kata i tam bardzo cicho ostrzegla, ze UB ma na mnie oko i abym uwazal co robie i co mowie. To byly czasu ogolnego strachu i niepewnosci, mlodych i niemlodych brano z domu noca lyub wczesnym rankiem, krakowski gmach UB byl otoczony uzbrojona straza i ludzie patrzyli ze strachem i wsteretem na to miejsce. Ogolna atmosfera wsrod studentow byla raczej antykomunistyczna ale juz wiadomo bylo, ze aby robic kariere trzeba bylo stawiac na komune i wielu na te sliska droge faktycznie weszlo. Niektorzy z nichj wstydza się tego wlasnie do dzis dnia, choc obecnie ich dzieci sa znow przy wladzy i przywilejach, za co niegdys ich ojcowie szli po prostu dla lepszego chleba, widokow na awans, albo po prostu dla iluzji zabezpieczenmia. Na przyklad znany mi jeszcze z okresu wojny syn lekarza podhalanskiego zostal w czasie wojny zagarniety przez Gestapo wraz z cala rodzina i chyba tylko sam jeden wyzyl. Po wojnie zaraz zapisal się do owczesnego PPR jak mi potem powiedzial dlatego, ze chcial miec zabezpieczony cieply kat i strawe. Zreszta stal się potem jednym z przemyslowych dygnitarzy. Chodzil do kosciola ale tylko tam gdzie go nie znano.



Spis treści